Bielany kochają muzykę – rozmowa ze Zbigniewem Żakiem

W Filii Bielańskiego Ośrodka Kultury na Wólce Węglowej szykuje się kolejne wielkie wydarzenie muzyczne. W niedzielę 25 listopada 2018 r. o godz. 17.00 zespół The Mleko będzie świętował swoją pierwszą rocznicę powstania. Dla większości muzyków to rocznica wyjątkowa, bo wraz z pierwszymi dźwiękami orkiestry postawili swoje pierwsze muzyczne kroki. O wydarzeniu Rock The Mleko oraz o pasji tworzenia opowiada artysta wielowymiarowy i nietuzinkowy, założyciel zespołu – Zbigniew Żak.

Jesteś muzykiem. Niebagatelnym, bo w swoich płytach skupiasz muzykę symfoniczną, pop, rock, jazz, blues, muzykę świata. Mam kilka Twoich płyt – są świetne. Komponujesz i grasz ale to nie wszystko.

Zbigniew Żak: Kocham muzykę, nagrałem 11 płyt plus 2 płyty kompilacyjne wydane przez Polskie Radio i Radio Dla Ciebie. Nie czuję się muzykiem jednego rodzaju, który tworzy muzykę latynoską, flamenco czy bluesa. Jestem otwarty. Dla mnie najważniejsze słowa to dźwięk i cisza. Bo muzyka ma potężną przestrzeń. Dzisiaj gram w stylu jazzowym, na drugi dzień pakuję gitarę i jest potrzeba że gram muzykę latynoską albo zupełnie inną muzykę firmową, muzykę klasyczną. Grałem z Ewą Bem, Ireną Jarocka, grupami Perfect, Banda i Wanda, Złe psy czyli odłam grupy TSA. Współpracowałem z takimi muzykami, jak Krzysztof Jaryczewski – Oddział Zamknięty, Jarosław Kozidrak grupa BAJM, Dariusz Kozakiewicz grupa Perfect, Andrzej Frajndt grupa Partita, Andrzej Milewski Opera Kameralna. Współpracowaliśmy, graliśmy wspólne koncerty np. dla Business Center Club, które jako jedyny zagrałem z Ireną Jarocką w ciągu 2 lat dwa razy, zazwyczaj każdy z twórców gra raz. Niektórych muzyków zaprosiłem do mojej płyty Special Moment. Jestem jednym z niewielu gitarzystów, którego nazwiskiem były sygnowane modele gitar firm T.Burton i Mensinger. Ale nie samą muzyką żyję, kocham sztukę, zajmuję się malarstwem, rzeźbą – prezentowałem swoje praca na wystawach, poezją, teatrem. Myślę, że to co robię jest nietuzinkowe, bo również nie maluję wyłącznie w jednym stylu. Inspiruję się malarstwem flamandzkim, holenderskim, impresjonizmem, sztuką nowoczesną. To samo dotyczy rzeźby czy teatru.

Pasja zdaje się wypełniać całe Twoje życie. Kiedy narodził się pomysł założenia zespołu?

Kształcę ludzi w zakresie grania na instrumentach, prowadzę lekcje w różnych domach kultury. Osoby, które uczę grać są w różnym wieku, od 3,5 roku do ponad 80 lat. I zawsze była we mnie myśl, żeby zrobić cos takiego, stworzyć z tymi ludźmi zespół ale był problem, gdzie zaprosić sporą liczbę osób i mieć próby. I tu się pojawiła szansa ze strony kierownik Filii Bieleńskiego Ośrodka Kultury, Iwony Mirosław-Doleckiej, że coś takiego można zrobić. Właściwie to ona zagadnęła, żebym stworzył taki wyjątkowy zespół, łączący zwyczajnych ludzi z niezwykłą duszą. Użyczyła nam miejsca, zaangażowała się w projekt z ogromnym entuzjazmem. Inaczej nie miałbym gdzie grać. Dopiero teraz posypały się propozycje, gdzie mógłbym mieć miejsce na próby, wtedy nie mieliśmy się gdzie podziać i Iwona przyjęła nas z otwartym sercem i stworzyła wspaniałą atmosferę.

Tak właśnie to się zaczęło. Pamiętam, byłam z wami rok temu na pierwszych zajęciach i rzeczywiście z jednaj strony kilka osób potrafiło już grać na gitarach, ktoś na saksofonie, ale większość wymyślała sobie dopiero instrument. Nigdy wcześniej nie grali ale wybierali tak, jak czuli, z jakim instrumentem siebie widzieli. I ty wtedy dawałeś ten instrument i mówiłeś: Nauczę cię grać.

Dokładnie tak. Ludzie byli w różnym wieku i każdy wyrażał ochotę grania na czymś, robienia czegoś, zamiast patrzeć jak mijają lata i grać tylko na pilocie od telewizora. Wiadomo, że na samej próbie nie ma czasu na naukę gry na instrumencie, ale już na lekcjach przygotowujemy konkretne utwory pod kątem wspólnego zagrania. Staramy się grę doskonalić, a później to już jest kwestia zgrania na próbie. Ale jest czasem zupełnie odwrotnie, z niektórymi utworami startujemy na próbie a następnie doskonalimy je na lekcjach indywidualnych.

Czyli spełniasz marzenia?

To jest zespół pokoleniowy, otwarty na marzenia, życzenia i inspiracje, które gdzieś tam ludziom towarzyszą.

Można powiedzieć, że odkrywasz głęboko ukryte potrzeby ekspozycji artyzmu, zdejmujesz zakurzone warstwy, wydobywając z człowieka piękno?

Tak, każdy z tych osób indywidualnie miał potrzebę coś tworzyć, coś mu w duszy grało. Czasem ludzie są bardzo zamknięci. Jeśli znajdziesz drogę do nich, to pójdą razem z tobą. Bo to też musi być jakaś energia, którą dasz komuś i on popłynie z tą energią. Wiadomo, że ludzie mają różne swoje stany, szczególnie starsi są czasami bardzo zamknięci, nie wierzą w siebie. Ja myślę, że dałem tą możliwość, że małe dziecko siedzi obok dorosłego człowieka i wspólnie grają. Nawet jak nie nadąża, to starszy mu coś podpowie, pomoże.

Co udało wam się wspólnie stworzyć? Pod wyjątkową nazwą The Mleko kryje się niesamowita integracja społeczna. Ludzie czują się dowartościowani, potrzebni, rozwijają pasje, co jeszcze?

Myślę, że przedłużam im młodość. To co robią w życiu, gdzieś tam każdy sobie, to jedno, a tu pojawia się nagle radość. Utworzyła się bardzo przyjemna atmosfera. Zauważyłem, że stworzył się taki trzon. Starzy bywalcy nie ma, że boli, czy to śnieg, czy to deszcz, czy piorun, jadą na próbę. Są małżeństwa, które grają wspólnie. Czasem jedno drugie inspiruje, zachęca do grania. Przychodzimy na próby, ale nie samą grą żyjemy, dużo dzieje się poza zespołem, bawimy się, urządzamy grilla, wypijemy wódkę. Utworzyła się z tego rodzina The Mleko, jesteśmy pewnego rodzaju wspólnotą.

Ciekawe jest to, że już nie tylko Bielany żyją tym klimatem kulturowym ale do zespołu dołączają osoby praktycznie z całej Warszawy i okolic.

Tak, to jest Mokotów, Praga, a nawet Piaseczno. A próby są tu na Bielanach w Filii BOK przy ul. Estrady 112. Próba dla tych ludzi stała się świętem.

Świętem w przenośni ale również dosłownie, bo próby odbywają się w niedzielę.

Ćwiczymy w każdą niedzielę od godz. 15.00 do 17.00, zapraszamy każdego, kto ma ochotę spróbować. Czasem ludzie mają do siebie dystans, ważne aby poczuć się z tym dobrze. Od tego jestem, najpierw rozmawiam z każdym, kto chce dołączyć do zespołu. Bramy The Mleko są otwarte dla każdego, bez względu na jakim instrumencie chce grać. Dla mnie wystarczą dwa dźwięki, które ktoś potrafi zagrać, żeby mógł trafić do zespołu. Wiadomo, że nie wygra wszystkiego ale wystarczą te dwa dźwięki i już jest sukces.

Ile osób jest w zespole?

Jeśli wszyscy się pojawią to jest to liczba w granicach 25-27 osób. To bardzo dużo, ale nie zawsze wszyscy mogą być na próbie, bo wiadomo, każdy ma swoje życie i różnie to bywa.

Jesteś człowiekiem, który nauczy grać na każdym instrumencie. Na jakich instrumentach gracie w zespole?

Wymieńmy: tradycyjnie gitara klasyczna, elektryczna, basowa, ale i ukulele, saksofony w różnych strojach, bo są różne tonacje saksofonów i trzeba się umieć znaleźć, kontrabas, pianino, flety, skrzypce, wiolonczela. Jest pani, która ma 60 lat i jej marzeniem było grać na wiolonczeli – spełniłem to i zaczęliśmy grać. Żebyś wiedziała jaka wielka radość płynie później z tej umiejętności grania, z tego co robimy, a są to trudne instrumenty. Wiadomo, mamy pianino i dźwięk, kwestia trafienia i zagrania rytmicznie ale wiolonczela to nie dość, że trzeba grać rytmicznie to jeszcze do tego wydobyć bardzo czysto dźwięk, w innych przypadkach w grę wchodzi na przykład poprawne złapanie oddechu.

Dawaliście już koncerty. Gdzie koncertowaliście i jak podeszli do tego Twoi muzycy?

Tych koncertów było sporo. Muszę powiedzieć, że było w nas spięcie. Każdy żył tym, jak to wyjdzie, co to będzie itd. Wiadomo, zawsze są takie delikatne niuanse ale to my o tym wiemy. I cały czas pracujemy nad tym, żeby było jak najfajniej. Dawaliśmy koncerty w Filii BOK przy ul. Estrady, ale również graliśmy w restauracjach dla różnego grona i wszyscy robili wtedy wielkie oczy i mówili: O, jaki duży zespół.

Powiedzmy więcej o rocznicy. Niedługo odbędzie koncert rocznicowy wymownie nazwany Rock The Mleko. Jak wyglądał ten miniony rok?

Rok był niezmiernie pracowity. Trzeba przyznać, że w ciągu roku odpadają nam wakacje, ferie, święta. Na miesiąc wychodzi nam średnio zaledwie 4 próby. Żeby zgrać całą orkiestrę to zdecydowanie mało czasu, jest to wysiłek ponad miarę. Do tego graliśmy koncerty na różne okazje. Dzień sąsiada, kolędowanie, koncerty ogólne. Na jednym z bielańskich pikników byliśmy największym zespołem, który wystąpił. To wszystko jest dla nas ogromnym wyzwaniem.

Rocznicowy koncert Rock The Mleko jest podsumowaniem tej tytanicznej pracy?

Walczymy, udoskonalamy to, co robimy. Chcemy się zaprezentować z najlepszej strony. Zapraszamy wszystkich, każdy może przyjść, zobaczyć, posłuchać, zarazić się pasją do grania.

Jakie macie plany na przyszłość?

Plany są szerokie, to tylko kwestia czasu, żebyśmy wyruszyli gdzieś w Polskę z koncertami ale nie tylko, bo mam takie marzenie, żebyśmy wyruszyli za granicę i pokazywali to co jest piękne w tym co stworzyłem, co robię.

Bo to jest piękne. Z przekrojowością wieku, charakterów, osobowości. Przy tak dużej grupie nie łatwo jest utworzyć wspólnotę, w której gra muzyka.

Piękne jest też to, że w pewnym momencie jednak charaktery ustają i liczy się tylko muzyka, zagranie tych paru dźwięków, wygranie siebie, zaprezentowanie pasji. Każdy z tych osób ma swoją historię, która wyłania się w jego graniu.

W takim razie przyjmij urodzinowe życzenia dla całego zespołu The Mleko, spełnienia planów zarażania pięknem waszej muzycznej pasji na Bielanach oraz na całym świecie.

Dziękuję i do zobaczenia na koncercie.

 

Rozmawiała

Iwona Walentynowicz

Radna Dzielnicy Bielany

Fot: Iwona Mirosław-Dolecka

Oficjalny plakat wydarzenia:

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*