Michałowski: Las Bemowski – wspólna sprawa

Barwna drzewiasta masa, ciągle zmieniające się kształty, usłana to polankami to zbitymi zagajnikami. Las Bemowski to wyjątkowy fragment warszawskiej tkanki. Niezwykły ekosystem, w którego skład wchodzą rezerwaty przyrody Łosiowe Błota i Kalinowe Łąki. Torfowiska i otaczający je płaszcz zieleni to siedlisko życia dzikich zwierząt, wspaniały filtr podmiejskich zanieczyszczeń i idealne miejsce na obcowanie z przyrodą. Korzystają z niego nie tylko mieszkańcy Bemowa czy Starych Babic, ale również ci z Bielan. Zachowanie tego skrawka zieleni leży w interesie nas wszystkich.

Szpital na skraju lasu
Z chęcią zagospodarowania leśnych terenów wyszedł prywatny inwestor, któremu w głowie narodziła się wizja podmiejskiego szpitala. Kupił on teren po starym wojskowym poligonie, który dzisiaj porasta mech, a ćwiczenia organizują tam co najwyżej plutony dzików. Na powierzchni ponad 6 hektarów według planu powstać miałby prywatny ośrodek medyczny wraz z parkingiem i lądowiskiem dla helikopterów, wciśnięty pomiędzy podmokłe torfowiska objęte ochroną. Przez las wytyczone zostałby drogi dojazdowe dla pacjentów, a to doprowadziły do zapaści tego specyficznego ekosystemu i po kilku latach nikt nie pamiętałby, że stało tutaj coś innego niż szpital. Na antenie RDC Marcin Włodarczyk ze stowarzyszenia Razem dla Bielan wspomniał o tym, jak problematyczna byłaby właśnie planowana zabudowa dla leśnych stworzeń. Rowerowe wycieczki, spacery z dziećmi, podglądanie dzikich zwierząt, wsłuchiwanie się w ptasie koncerty czy oddech świeżego powietrza? Zapomnijcie o tym.

Opór mieszkańców
Pomysł szpitala na skraju rezerwatu nie spodobał się mieszkańcom. Nie należy się temu dziwić. Rozlewające się miasto zagarnia pod betonowe panowanie coraz to odleglejsze od śródmiejskiego pałacu tereny i każdy porośnięty skrawek ziemi jest już na wagę złota. Społeczeństwo odpowiedziało na absurdalny projekt petycją. Podpisywali się dosłownie wszyscy. W Starych Babica nie znaleziono chętnych na prywatną placówkę medyczną, na Bemowie wyrażono złość, a na Bielanach kolportowano wieści o zbiórce. Dużą rolę odegrały tutaj media społeczne, gdzie na temat zabudowy lasu poświęcono dużo przestrzeni, czasu i liter. Jak komentuje to bielański aktywista Krystian Lisiak, las Bemowski to nasza wspólna zielona sprawa, a zdanie mieszkańców jest jasne – nie zabudowywać.

Przymuszony wójt kontratakuje
Krzysztof Turek, wójt gminy Stare Babice, który nie wykorzystał szansy, jaką dawało mu prawo pierwokupu terenu po dawnej bazie wojskowej w środku lasu Bemowskiego, umożliwił tym samym takie działanie prywatnemu deweloperowi. Niemniej dla każdego z czasem przychodzi możliwość rehabilitacji i taka pojawia się również tutaj. 26 lipca wójt Turek kontratakuje i wspierając się słowem mieszkańców, odrzuca propozycję dewelopera na zmianę funkcji terenu z zalesienia na usługi medyczne. Jak informuje w swoim komunikacie „Nie złożono ani jednego wniosku popierającego wnioskowaną przez Właściciela nieruchomości zmianę studium. Wszystkie wnioski i głosy petycji były przeciwne zmianie”. Do gminy wpłynęło aż 836 wniosków z uwagami, a istnym wsparciem okazało się ponad 1000 podpisów pod internetową petycją.

Powrót dewelopera
Jeśli spodziewaliście się końca leśnej opowieści to niestety, muszę was zmartwić. Tam, gdzie za inwestycją stoją duże pieniądze, tam walka nie kończy się tak łatwo. Deweloper odpowiedzialny za plan szpitala zmienia podejście i rozpoczął kampanię (dez)informacyjną skierowaną do mieszkańców Starych Babic i granicznych warszawskich dzielnic. Ośrodek medyczny odszedł w zapomnienie, a jego miejsce zajęła strefa rekreacyjna, dalej na tych samych ekologicznie wartościowych terenach. Nie zapominajmy, że klinika ortopedyczna nie była pierwszym pomysłem dewelopera, który najpierw chciał stawiać tutaj zabudowania mieszkalne. Zmieniają się formy inwestycji, ale nie zmienia się jedno – chęć nadgryzienia lasu Bemowskiego. Mieszkańcy powiedzieli jasno, jedyna akceptowalna forma zagospodarowania to pozostawienie tego zielonego skrawka w spokoju. Tego się trzymajmy.

Michał Michałowski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*