Pawluć: Ciemne strony Wawrzyszewa

W ostatnim czasie na Wawrzyszewie coraz więcej osób narzeka na bezpieczeństwo. Niektórzy jako przyczynę wskazują tzw. element, który włamuje się do mieszkań na naszym osiedlu Inni na młodzież, która zachowuje się głośno i agresywnie po spożyciu alkoholu. Często przy tym zapominamy o najważniejszej z przyczyn jaką jest spadek zainteresowania mieszkańców własnym otoczeniem.

Nasza klatka – nasz dom – nasze bezpieczeństwo
„Dzień dobry, czy mogę wrzucić ulotki”? Nieprzypadkowo to pytanie słyszą zazwyczaj mieszkańcy, zajmujący lokale na wyższych kondygnacjach budynków. Przyczyna jest bardzo prosta – lokatorowi nie będzie chciało się zejść z góry i sprawdzić, kto domaga się dostępu do klatki. To otwiera pole do popisu dla złodziei, bezdomnych czy zwykłych wandali.

Odchody na klatkach, pomazane ściany, włamy do mieszkań – to wszystko efekt lekkomyślnego decydowania lokatorów o tym, kogo wpuszczają na własną klatkę. A przecież – klatka jest nasza! To my o nią dbamy, czynimy z niej przedłużenie własnego domu. To więc, że do takich incydentów dochodzi, pomimo zainstalowania elektronicznych domofonów, nie jest winą nikogo innego jak lokatorów.
Co jeśli listonosz lub prawdziwy roznosiciel ulotek chce dostać się do skrzynek? W razie wątpliwości najprościej jest przekierować taką osobę do gospodarza domu. Gospodarz zweryfikuje tożsamość dzwoniącego. Jednak w tym przypadku należy postawić jeszcze jedno pytanie – czy chcemy, by nasze skrzynki pocztowe były zapychane całkowicie niepotrzebnymi ulotkami? Niech na to zagadnienie odpowie sobie każda osoba, która zechce zadecydować za pozostałych mieszkańców domu, o wypełnieniu śmieciem skrzynek na listy.

A co przed blokiem to nie moje
To absolutnie nieprawda. Faktem jest, że coraz częściej na naszym osiedlu dochodzi do sytuacji, gdy głośne bandy, okupujące ławki zakłócają mieszkańcom sen. W samym siedzeniu nie ma jeszcze nic złego, w końcu jest to przestrzeń wspólna i powinna służyć każdemu obywatelowi. Jednak wspólna nie znaczy niczyja. W przypadku, gdy ktoś nadużywa naszej cierpliwości, warto skontaktować się z odpowiednimi służbami, które mają obowiązek zainterweniować i uciszyć imprezujące towarzystwo.

Co więcej, najczęściej po takiej imprezie, ziemia wokół ławek pokryta jest butelkami, puszkami i petami, przy czym te ostatnie to prawdziwa zaraza osiedla. Resztki po wypalonych papierosach są wciśnięte w każde załamanie chodnika. To również efekt zaniedbań obywateli. Czemu, widząc śmiecącą lub agresywną osobę nie reagujemy? Wystarczy wybrać odpowiedni numer w telefonie.

Pilnuj swojej pociechy
Wielu z naszych czytelników ma dzieci. Warto zaznaczyć, że częstokroć są one zostawione samopas, przez co generują zagrożenie dla siebie, a często także dla innych mieszkańców. Chociaż rodzice tych dzieci mają w pamięci otwarte podwórka, warto zdać sobie sprawę, że świat się zmienił. Nasze osiedle podpięte do sieci metra jest otwarte na różnych ludzi, z których nie każdy ma czyste intencje. W przypadku zauważenia każdej podejrzanej sytuacji, dzwoń na policję, a przede wszystkim pilnuj swojej pociechy – sama o siebie nie zadba.

Drodzy mieszkańcy, dbajcie o to co nasze. Pogorszenie się jakości bezpieczeństwa to tylko i wyłącznie nasza wina. Lenistwo odbiera nam przyjemność przebywania na Wawrzyszewie. Im dłużej ten marazm będzie trwać, tym ciężej będzie uprzątnąć narastającą hałdę śmieci, z którą i tak trzeba będzie się uporać. Chyba, że wolimy mieszkać na niebezpiecznym, brudnym osiedlu.

Dorota Pawluć

/Tekst ukazał się we wrześniowym numerze gazety stowarzyszenia Razem dla Bielan z roku 2017

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*