„Chomiczówka to nasza Mała Ojczyzna”. Poznajcie osiedlowych aktywistów.

Różni ich jedno pokolenie, ale łączy wspólna idea – działanie na rzecz osiedla, na którym od lat mieszkają. Stworzyli projekt „Jesteśmy z Chomiczówki”, który początkowo funkcjonując jako strona i grupa na facebooku stał się obecnie płaszczyzną współpracy i integracji mieszkańców osiedla. Krystian Lisiak i Marcin Włodarczyk, bo o nich mowa, jako aktywiści z Chomiczówki przybliżają mieszkańcom historię osiedla, żywo interesując się również jego przyszłością. Konsekwentnie zabiegają o liczne udogodnienia i inwestycje oraz monitorują te, które na osiedlu właśnie powstają. Mówią o sobie: „Jesteśmy Chomikami i jesteśmy z tego dumni”. Mieliśmy okazję porozmawiać z nimi o ich działaniach i zapytać skąd u nich ten zapał do dbania o wspólną przestrzeń.

Panowie, skąd właściwie pomysł na stronę i grupę na facebooku pod nazwą „Jesteśmy z Chomiczówki”?

Krystian Lisiak: Ludzie mają różne pasje. Jedni interesują się sportem, jeszcze inni sztuką. Dla mnie pasją są Bielany. Uwielbiam odkrywać i przybliżać mieszkańcom jej historię oraz związane z nią informacje i ciekawostki, stąd też założyłem i prowadzę na facebooku stronę Warszawskie Bielany. Jednak najbliższym mi, spośród wszystkich miejsc na Bielanach, jest osiedle na którym się wychowałem i gdzie mieszkam, czyli Chomiczówka. To miejsce, z którym wiąże się najwięcej moich wspomnień. To miejsce w którym mieszkają moi znajomi i rodzina. Przede wszystkim jest to jednak miejsce, w którym dostrzegam najwięcej detali mających wpływ na życie mieszkańców. Widzę, że nie wszystko funkcjonuje tak jak należy, że jest wiele kwestii, które wymagają interwencji, zainteresowania i społecznej kontroli. Stąd też założyliśmy na facebooku stronę i grupę „Jesteśmy z Chomiczówki”. To miejsce, w którym możemy nie tylko przedstawiać mieszkańcom historię powstawania osiedla, ale również nakreślać podstawowe problemy, interweniować, powodować, że będzie nam wszystkim żyło się we wspólnej przestrzeni łatwiej, przyjemniej i wygodniej.

Marcin Włodarczyk: A wszystko to prezentujemy na stronie w przystępnej formie! Nie zanudzamy naszych odbiorców. Dominuje zrównoważone zróżnicowanie. Z jednej strony, jak wspomniał Krystian, nakreślamy historię naszego osiedla publikując archiwalne zdjęcia z lat 60 czy 70-tych, pozwalamy sobie na udostępnianie prywatnych wspomnień, z którymi identyfikują się nasi odbiorcy. Wspomnień, które wywołują u nich uśmiech na twarzy, a na facebooku zawrotną liczbę reakcji. Z drugiej strony publikujemy rzeczy istotne z punktu widzenia kierunków rozwoju naszego osiedla.

Czy facebook to odpowiednie miejsce do pobudzania aktywności mieszańców i zainteresowania również wśród tych którzy decydują o tym jak kształtuje się przestrzeń osiedla?

KL: Działania w Internecie to tylko ułamek procenta naszych poczynań na osiedlu. Publikowane przez nas treści od samego początku przyciągały zainteresowanie mieszkańców. Naprawdę nie musieliśmy długo czekać na interakcje z ich strony. Pobudziło nas to do jeszcze aktywniejszego działania. Dostrzegliśmy, że nie jesteśmy sami, że zainteresowanych losami naszego osiedla jest zdecydowanie więcej. Mówiąc więc nieco kolokwialnie „wyszliśmy z Internetu” do świata rzeczywistego. Codziennie jesteśmy w kontakcie z mieszkańcami, rozmawiamy z nimi o tym co wymaga na Chomiczówce poprawy, pytamy się jak im się tu żyje, co można byłoby zmienić? I przechodzimy do działania, interweniujemy, nagłaśniamy. Natomiast strona i grupa na facebooku służy nam jako medium do przekazywania uzyskanych informacji, pamiętając jednak, że nie tylko do tego ogranicza się rola naszego projektu, balansując w tematyce i udostępniając również rzeczy nieco przyjemniejsze dla oka.

MW: Dokładnie tak jest, a kto nie wierzy, bądź jeszcze nie miał okazji dostrzec naszej działalności już teraz zapraszamy na stronę oraz grupę na facebooku pod nazwą „Jesteśmy z Chomiczówki”. Zobaczycie tam całą galerię historycznych zdjęć i filmów, w tym genialny film z lat 70-tych z budowy naszego osiedla, na którym widać, że na osiedlu nie istnieje jeszcze obecnie funkcjonująca infrastruktura a większość bloków nie jest jeszcze wykończonych. Pojawiają się również wpisy poruszające zagadnienia ważne z punktu widzenia funkcjonowania osiedla. Dzięki projektowi „Jesteśmy z Chomiczówki” oraz naciskom moich sąsiadów i moim udało się – w końcu – m.in. przeforsować remont ulicy Żółwiej!

Tak, temat ulicy Żółwiej i jej fatalnego stanu powracał wielokrotnie, jednak problem ten do tej pory nie doczekał się rozwiązania. Czy to się w takim razie niedługo zmieni?

MW: Na czerwcowej sesji Rady m.st. Warszawy ma zostać podjęta uchwała zmieniająca wydatki budżetowe i uwzględniająca remont ulicy Żółwiej w latach 2018-2019. Można zatem przyjąć, że wszystko jest na dobrej drodze, aby trud i zaangażowanie mieszkańców został uwzględniony. Jednocześnie chcemy jako mieszkańcy, w porozumieniu ze Spółdzielnią „Chomiczówka” doprowadzić do aktualizacji projektu remontu naszej ulicy. Nie obawiam się powtórzyć po raz kolejny, że rejon ulic Żółwiej, Maszewskiej czy Księżycowej dziś przypomina slumsy. W ostatnich latach, pomimo wielu starań ze strony mieszkańców niewiele się tu zmieniło.

To ulica, która nie spełnia podstawowych standardów bezpieczeństwa…

MW: I o tym alarmujemy jako mieszkańcy już od lat. Obecnie prowadzone są prace projektowe ze strony MPWiK. Trwa inwentaryzacja wszelkich instalacji. To dobry prognostyk. Jednak trzeba pamiętać o tym, że przez lata nieruchomości przy Żółwiej i Księżycowej nie mogły być doinwestowywane. Wiele domów nie ma własnego przyłącza wody czy kanalizacji, nie ma infrastruktury gazowej. Nie muszę chyba tłumaczyć jakim jest to dyskomfortem dla mieszkańców tych ulic. Brak zainteresowania władz tym stanem rzeczy jest przygnębiający. Warto też podkreślić, że nadal nie ma dla tego rejonu uchwalonego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Dzięki temu ponownie daje się zauważyć silny rozwój w budownictwie mieszkaniowym. Czy to dobrze? Ludzie mieszkający przy wymienionych przeze mnie ulicach postrzegają to nieco inaczej. Okoliczne budowy niszczą istniejącą infrastrukturę drogową. Grodzenie nowych budynków mieszkalnych i oddzielanie dużych połaci terenu ogranicza mieszkańcom dotychczasową przestrzeń. Trzeba zauważyć, że układ ulic przed budową osiedla był zupełnie inny, można powiedzieć, że wyglądał jak siatka. Dziś poprzez tak zwane „plombowanie” okolica zaczyna przytłaczać ciasnotą!

Gdzie podział się ten zamysł dobrze skomunikowanej, przestrzennie zharmonizowanej i zielonej Chomiczówki?

KL: Problem braku planów miejscowych to nie tylko problem Chomiczówki, Bielan, ale całej Warszawy. Tylko 30% miasta ma uchwalone miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Na Bielanach planami miejscowymi w znacznej mierze pokryte są Stare Bielany i Młociny. Chomiczówka takich planów nie posiada. Zabiegamy o nie, ale wszyscy dobrze zdajemy sobie sprawę, że najbardziej plany miejscowe potrzebne były kilka lat temu, zanim doszło do bezładnego zagospodarowania wielu części naszego osiedla. Do tego, jak na większości bielańskich osiedli, mamy wszechobecny problem z parkowaniem, z przepustowością ulic. Przydałoby się więcej stref rekreacji i odpoczynku dla mieszkańców, również więcej miejsc stanowiących lokalne centra, w których powstałyby lokale usługowe i gastronomiczne. Osiedli mieszkaniowych przybywa, Chomiczówka „odmłodniała”, wprowadza się coraz więcej młodych ludzi, ale infrastruktura użytkowa nie idzie w parze z zabudową mieszkaniową. Brakuje na Chomiczówce żłobków i miejsc w przedszkolach. Rodzice zmuszeni są wozić dzieci w różne, odległe miejsca na terenie całej Warszawy. Ułatwia to wszystko obecna polityka gospodarowania przestrzenią. Istniejące studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego nie jest aktem prawa miejscowego, a co za tym idzie wydawane warunki zabudowy nie musza być z nim zgodne. A takich warunków zabudowy na osiedlu wydano w ostatnim czasie bardzo dużo. Chomiczówka w najbliższych latach nadal będzie intensywnie rozbudowywana, głównie jednak będą to inwestycje mieszkaniowe. To wszystko pośrednio wynika z braku ogólnej koncepcji czy strategii rozwoju osiedla, a przecież lepiej zapobiegać niż leczyć. Wystąpiliśmy o wszystkie warunki zabudowy jakie zostały wydane na terenie Chomiczówki i na bieżąco będziemy publikować je na stronie „Jesteśmy z Chomiczówki”.

MW: Uważamy, że mieszkańcy mają prawo wiedzieć co czeka ich w niedalekiej przyszłości i jakie inwestycje planowane są pod ich oknami. Jesteśmy również częstymi gośćmi na dzielnicowych komisjach, monitorujemy zarówno wdrażany właśnie plan miejscowy dla rejonu Fortu Wawrzyszew, jak również zmiany w komunikacji miejskiej. Podczas ostatniego posiedzenia Komisji Samorządowej poruszany był przede wszystkim temat likwidacji linii 167.

Właśnie podczas przywołanego przez Pana posiedzenia Komisji Samorządowej mieszkańcy podkreślali, że nie są w stanie zrozumieć wycofania linii pod pretekstem budowy II linii metra, z którą to budową trasa 167 nie koliduje.

MW: Presja społeczności jaka miała miejsce podczas obrad wyraźnie dała do zrozumienia wszystkim stronom jak bardzo jest to linia Chomiczówce potrzebna. 167 to linia, której autobusy już na pętli, przed startem zapełnione były do ostatniego miejsca. Obecnie trwa zbiórka podpisów pod petycją przywrócenia tej linii na pętlę Chomiczówka, ale pierwsza inicjatywa mieszkańców w tej sprawie miała miejsce już ponad 2 miesiące temu. Chcielibyśmy w tym miejscu podziękować Grażynie Kacprzak, która wyszła z tą inicjatywą i której udało się zmotywować i zachęcić do podpisu ponad 1100 mieszkańców naszego osiedla! Nie spoczywamy na tym jednak i nadal można będzie spodziewać się nas na osiedlu zbierających podpisy pod tą petycją.


A czy wasza aktywność pobudziła do działania też innych mieszkańców?

MW: Jak najbardziej! Traktujemy to jako nasz największy sukces! Dzięki naszym działaniom udało się poznać wielu niezwykle wartościowych ludzi i co najważniejsze, takich którzy posiadają tę samą cechę co my – chęć oddolnego, społecznego działania na rzecz swojego najbliższego otoczenia i sąsiedztwa. Nie przesadzę, jeśli zadeklaruję, że poznaliśmy dziesiątki osób, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie, z którymi jesteśmy po wielu motywujących i budujących rozmowach. To też osoby, z którymi prywatnie udało nam się nawiązać bardzo przyjemne relacje – to jest właśnie siła Internetu, tam to wszystko się zaczęło. I mimo że to początki naszej działalności to już udało się zintegrować duże grono osób ukierunkowanych na jeden cel – poprawę jakości życia na Chomiczówce.

KL: Co cieszy nas jeszcze bardziej to fakt, że poznane przez nas osoby to sąsiedzi nie z jednego czy dwóch bloków, ale ludzie zamieszkujący różne części naszego osiedla, od Alei Reymonta po Fort Wawrzyszew. To osoby, które rozumieją, iż osiedle to nasze wspólne dobro, a nie zbiór mniejszych wspólnot i sąsiedztw.

Wychodzi na to, że udało Wam się uruchomić skrywany do tej pory w Chomiczówce kapitał ludzki.

KL: Dokładnie tak! Taki potencjał nie może się zmarnować. We wspólnym gronie postanowiliśmy więc zabiegać o utworzenie samorządu mieszkańców osiedla Chomiczówka. Do tej pory nie istniał samorząd dla całego osiedla, a przecież Chomiczówka ma ponad 23 tysiące mieszkańców. Jest jak małe miasto. Chomiczówka nie miała i nie ma silnego głosu. Nie miała i nie ma wśród mieszkańców swoich reprezentantów. Wiele osób, tak jak i my do tej pory, w pojedynkę biło głową w mur. Dlatego tym bardziej cieszy integracja mieszkańców wokół wspólnego celu.

MW: Wniosek o powołanie samorządu osiedlowego złożyliśmy na początku kwietnia. I już teraz każdego kto interesuje się przyszłością naszego osiedla, jest dumny – tak jak my – z tego, że jest Chomikiem i ma ochotę do działania na rzecz naszej lokalnej społeczności zapraszamy do współpracy! Im nas więcej tym lepiej, na Chomiczówce dużo jest do zrobienia, zatem gwarantujemy, że nudno nie będzie!

Rozmawiał Paweł Wrocławski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*